Spojrzałem ponownie na mojego syna. Jego nogi wciąż drżały.
Wtedy podszedł do nas nauczyciel Leo, pan Dunn, z napiętym wyrazem twarzy.
„Sarah, twój syn złamał protokół, wybierając inną trasę. To było niebezpieczne! Mieliśmy jasne instrukcje. Uczniowie, którzy nie zdołali pokonać szlaku, mieli pozostać na kempingu!”
„Rozumiem i bardzo mi przykro” – odpowiedziałam szybko, mimo że moje ręce zaczęły się trząść.
Ale pod tym wszystkim kryło się coś jeszcze. Duma.
Dunn nie był jedynym zdenerwowanym. Po tym, jak inni nauczyciele na nas patrzyli, wiedziałem, że nie byli pod wrażeniem Leo.
Ponieważ nikt nie ucierpiał, pomyślałem, że to już koniec.
Znów się myliłem.
Następnego ranka, kiedy nie miałem pracy, zadzwonił mój telefon. Prawie nie odebrałem.
Wtedy zobaczyłem numer szkoły i coś ścisnęło mnie w piersi.
"Cześć?"
„Sarah?” To była dyrektor Harris. „Musisz przyjść do szkoły. Natychmiast.”
W jej głosie słychać było drżenie.
Poczułem ucisk w żołądku.
„Czy Leo czuje się dobrze?”
Zapadła cisza.
„Są tu ludzie, którzy o niego pytają” – powiedziała Harris drżącym głosem.
„Jacy mężczyźni?”
„Nie mówili wiele, Sarah. Po prostu… proszę, przyjdź szybko.”
Połączenie zostało zakończone.
Nie wahałem się. Wziąłem kluczyki i wyszedłem.
Moje ręce nie przestawały drżeć na kierownicy. Przez myśl przelatywały mi wszystkie możliwe scenariusze, ale żaden nie był dobry.
Kiedy wjechałem na parking, moje serce biło tak szybko, że nie mogłem jasno myśleć.
Poszedłem prosto do gabinetu dyrektora i zamarłem.
Pięciu mężczyzn stało w kolejce na zewnątrz, ubranych w mundury wojskowe. Nieruchomi. Skupieni. Spokojni, jakby czekali na coś ważnego.
Harris wyszła i pochyliła się w moją stronę, gdy tylko mnie zobaczyła.
„Są tu od 20 minut” – wyszeptała. „Mówią, że to ma związek z tym, co Leo zrobił dla Sama”.