Proszę pana, to jest jej przypisane miejsce. Nie możemy tego zmienić” – odpowiedziała łagodnie stewardesa.
„To niemożliwe. Te fotele kosztują fortunę. Nie było jej na nie stać – spójrzcie tylko na jej ubrania!” – upierał się Franklin.
Stella spuściła wzrok, czując się zażenowana. Włożyła swój najlepszy strój, choć niezbyt elegancki. Niektórzy pasażerowie stanęli po stronie Franklina i zasugerowali jej zmianę miejsca. Czując się skrępowana, Stella powiedziała cicho: „Proszę pani, wszystko w porządku. Jeśli jest wolne miejsce w klasie ekonomicznej, zajmę je. Wydałam wszystkie oszczędności na to miejsce, ale nie chcę nikomu sprawiać kłopotu”.
Ale stewardesa pokręciła głową. „Nie, proszę pani. Zapłaciła pani za to miejsce i ma pani pełne prawo tu być, bez względu na to, co mówią inni”.
W końcu Franklin przestał się kłócić, a Stella pozostała na swoim miejscu.
Po starcie Stella ze strachu niechcący upuściła torebkę. Franklin pomógł jej zebrać rzeczy i z walizki wypadł rubinowy medalion. Gwizdnął. „Wow, to imponujące”.
„Co masz na myśli?” zapytała Stella.