Godzinę przed moim ślubem, gdy drżałam z bólu, mając naszego syna wciąż w sobie, usłyszałam szept mojego narzeczonego, który wypowiedział słowa, które wszystko roztrzaskały: „Nigdy jej nie kochałem… to dziecko niczego nie zmieni”. Mój świat zamilkł.

Część 1

Godzinę przed ślubem byłam boso w apartamencie dla nowożeńców w kaplicy św. Andrzeja, jedną ręką przyciskałam dolną część pleców, a drugą spoczywałam na spuchniętym brzuchu, próbując oddychać pomimo ostrego bólu, który pojawiał się i znikał. W siódmym miesiącu ciąży każdy ruch wydawał się cięższy, wolniejszy, bardziej kruchy. Moja druhna, Emily, zeszła na dół, żeby sprawdzić kwiaty, a mama była w sali weselnej, upewniając się, że winietki są odpowiednio ustawione. Po raz pierwszy od rana byłam sama.