Makabryczna sprawa najokrutniejszej panny młodej w Appalachach: jej przerażające praktyki seksualne... Appalachy 1906

Uświadomienie sobie tego faktu uderzyło Sarah May niczym cios w brzuch. Jej ojciec nie zginął w wypadku. Został zamordowany. Zabiły go elity miasta, żeby uniemożliwić mu przekazanie dowodów władzom federalnym w Charleston.

 

Uzbrojona w tę niebezpieczną wiedzę, Sarah May udała się do lokalnego sądu, aby zbadać oficjalne akty zgonu mężów Cordelii. Ale system już ją dopadł. Szeryf Coleman czekał na nią. Z wyczuwalnym zapachem whisky i głęboko złowieszczym uśmiechem, otwarcie groził jej śmiercią. Ostrzegał ją, że wtrącanie się w śmierć „dobrych chrześcijan” doprowadzi do tego samego losu, co jej ojca. Bezczelna pewność siebie szeryfa dowodziła, że ​​korupcja była kompletna. Nie tylko egzekwował prawo, ale i je egzekwował.

 

Zdając sobie sprawę, że bezpośrednia konfrontacja byłaby równoznaczna z samobójstwem, Sarah May przyjęła subtelne i cierpliwe metody ojca. Zaczęła po cichu odwiedzać starsze kobiety w miasteczku, pod pretekstem wizyt towarzyskich, by zebrać brakujące elementy układanki. Agnes McBride, starsza wdowa i była powiernica zmarłego pastora, w końcu przerwała milczenie. Za zamkniętymi drzwiami i zaciągniętymi zasłonami Agnes ujawniła przerażające szczegóły męki Cordelii.