Harold i ja spędziliśmy razem 62 lata i byłam przekonana, że rozumiem każdą część mężczyzny, którego poślubiłam.
Potem, na jego pogrzebie, podeszła do mnie dziewczyna, której nigdy wcześniej nie widziałam, wręczyła mi kopertę i uciekła, zanim zdążyłam zadać choćby jedno pytanie. Ta koperta niosła początek historii, której mój mąż nigdy nie zdobył się na odwagę, by mi opowiedzieć.
Tego popołudnia ledwo przetrwałem nabożeństwo