0 komentarzy
Część 2: W czasie naszego małżeństwa miała zwyczaj „pożyczania” rzeczy i nazywania tego uczuciem.
Brała biżuterię, mile lotnicze, hasła, a nawet czas mojej asystentki. Daniel zawsze prosił mnie, żebym „zachowała pokój”. W tej rodzinie pokój oznaczał dostęp bez konsekwencji. Kiedy wniosłam pozew o rozwód, Patricia nazwała mnie samolubną, zimną i niewdzięczną za wszystko, co Monroe'owie mi „dali”. Dali mi głównie hałas.
W noc poprzedzającą ich wyjazd do Paryża mój bank wysłał mi kartę zastępczą na mój stary adres, ponieważ subskrypcja, którą zapomniałam zaktualizować, była nadal aktywna na tym koncie. Już się przeprowadziłam. Prawnie konto należało tylko do mnie; założyłam je przed ślubem i trzymałam osobno, mimo że Daniel znał numer z powodu wcześniejszych nagłych wypadków. Poleciłam również bankowi dezaktywację wszystkich poprzednich kart po sfinalizowaniu rozwodu. Potwierdzili, że karta zostanie całkowicie zamknięta w ciągu 24 godzin. Założyłam, że sprawa jest zamknięta.