W tym samym czasie złamałem rękę skacząc z dachu garażu, bo myślałem, że potrafię latać.
O wiśniowym cieście, które piekła każdego Czwartego Lipca.Nic pilnego. Nic ważnego.
I jakoś to jest jedyne, co się liczy.
W pewnym momencie śmiał się tak głośno, że musiał ocierać oczy.
W pewnym momencie zamilkł i powiedział: „Nocą w tym domu panuje nierealna cisza”.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć.
Ponieważ wiedziałem, że to prawda.