Następnego ranka po pogrzebie dziadka Waltera Hayesa moi rodzice zabrali mnie i moją siostrę do eleganckiej kancelarii prawnej w centrum Denver na odczytanie testamentu.
Tata miał na sobie garnitur „dużego klienta”. Perłowy naszyjnik mamy lśnił. Moja siostra, Brooke, wyglądała na opanowaną i gotową do zdjęcia.