W drodze powrotnej z obchodów rocznicy ślubu mojej teściowej, bez ostrzeżenia dostałam ataku padaczki. Łapiąc rozpaczliwie powietrze, chwyciłam męża za ramię.

Interweniuje nieznajomy

 

Wtedy za nami zgasły światła reflektorów.

 

 

 

Wysiadła kobieta.

 

 

 

Pewny siebie. Spokojny.

 

 

 

Spojrzała na mnie.

 

I natychmiast zrozumiałem.

 

 

 

„Nie” – powiedziała cicho.

 

„Nie zapomniała o lekach”.