Rozmowa telefoniczna nie dawała mi spać całą noc.
Nieznany głos powtarzał w kółko dwa słowa, niczym ostrzeżenie: „Skandal DNA”. W całym domu panowała napięta atmosfera, jakby ściany wstrzymywały oddech.
Mam na imię Lara. Mam dwadzieścia dziewięć lat i od miesięcy sąsiedzi obserwowali mnie z mieszaniną ciekawości i osądu – tak jak ludzie obserwują, gdy młoda kobieta wychodzi za mąż za osiemdziesięciolatka.