Wyglądała dokładnie jak ja. Jej oczy, nos, nawet sposób, w jaki marszczyła brwi – to było jak wpatrywanie się w siebie sprzed lat.
„Kogo szukasz?” zapytała łagodnie.
Zanim zdążyłem odpowiedzieć, moi rodzice wyszli na zewnątrz. Na mój widok zatrzymali się w miejscu. Mama zakryła usta, a w jej oczach pojawiły się łzy.
Uśmiechnęłam się zimno.
„Więc… teraz tego żałujesz?”
Nagle dziewczynka podbiegła i złapała moją mamę za rękę.
„Babciu, kim jest ta osoba?”
Babcia?
Poczułem gwałtowny ucisk w piersi. Odwróciłem się w stronę rodziców.
„Kim… kim jest to dziecko?”
Moja matka rozpłakała się.
„Ona… ona jest twoim bratem”.
Wszystko we mnie się rozpadło.
„To niemożliwe!” krzyknęłam. „Sama wychowałam swoje dziecko! O czym ty mówisz?”
Mój ojciec westchnął, a jego głos osłabł ze starości.
„Adoptowaliśmy dziecko, które zostało porzucone u naszej bramy… osiemnaście lat temu”.
Moje ciało zdrętwiało.
„W lewo… przy bramce?”
Moja mama wyjęła z szafki starą pieluchę. Od razu ją rozpoznałam – tę, w którą owinęłam noworodka.