Mojej matce trzeba było pomóc, żeby się zestarzeć, ale nie żeby zniknąć ze swojego życia.

A potem spędziłem ten czas na unieszczęśliwianiu siebie.

 

Nie mogłem się skoncentrować w pracy.

 

W domu reagowałam zbyt łatwo na błahostki.

 

Zgubiono pilota.

 

Mokry ręcznik na podłodze.

 

 

Niepodpisany formularz szkolny.

 

Zwykłe okruchy życia rodzinnego, a nagle każdy z nich wydał mi się obrazą, ponieważ prawdziwy powód mojego gniewu leżał gdzie indziej.