Rozdział 5: Eksmisja Węża
„Zostaje” – powiedział Gregory, choć w jego głosie brakowało prawdziwego przekonania. „Clara, nie możesz po prostu wyrzucić mojej matki”.
„Mogę” – odpowiedziałem, wyciągając dokument z teczki, którą trzymałem pod krzesłem. „To oficjalne zawiadomienie o wypowiedzeniu umowy najmu. Ponieważ nie ma umowy najmu, a ona nie wniosła żadnego wkładu do gospodarstwa domowego, jest prawnie gościem. Gościem, którego zaproszenie zostało cofnięte”.
Spojrzałem na przeprowadzających się. „Panowie, apartament gościnny to pierwsze drzwi po prawej u góry schodów. Wszystko z tego pokoju ma zostać spakowane i przeniesione do ciężarówki. Natychmiast”.
Kiedy mężczyźni zaczęli się ruszać, Diane wydała dźwięk, który był czymś w rodzaju szlochu, czymś w rodzaju krzyku. Odwróciła się do Gregory’ego, ściskając go za ramię. „Pozwolisz tej… tej kobiecie traktować mnie jak śmiecia? Jestem twoją matką!”
Gregory spojrzał na mnie, jego wzrok szukał uległej dziewczyny, którą, jak mu się zdawało, poślubił. Znalazł tylko księgowego, który znał każdą jego słabość.
„Gregory” – powiedziałem cicho – „jeśli ona nie odejdzie dzisiaj, to ja odejdę dzisiaj. I nie odejdę tak po prostu. Zabiorę nagrania, logi z twoich ukrytych kont zagranicznych i dowody twojej próby handlu „poufnymi” akcjami w projekcie Riverside prosto do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) i adwokata od rozwodów. Zachowasz swoją firmę, ale będziesz to robił z celi więziennej albo z sądu upadłościowego”.
Powietrze opuściło płuca Gregory’ego z ostrym sykiem. Spojrzał na matkę, a potem powoli oderwał jej palce od swojego ramienia.
„Mamo” – wyszeptał – „może najlepiej będzie, jeśli pójdziesz na chwilę do hotelu. Tylko do czasu, aż… wszystko się uspokoi”.
„Gregory! Nie!”
„Ciężarówka czeka, Diane” – powiedziałam, wskazując na drzwi. „Nie każ im cię wynieść. To by było takie „niskie”.
Następna godzina to był istny wir aktywności. Z balkonu obserwowałam, jak designerski bagaż Diane i antyczne toaletki wywożone są z mojego domu. Do samego końca wykrzykiwała obelgi, nazywając mnie „poszukiwaczką złota” i „manipulatorką”. Po prostu patrzyłam, trzymając w dłoni szklankę schłodzonego Sancerre, czując, jak ciężar ostatnich sześciu miesięcy ulatnia się z każdym pudłem, które opuszczało próg.
Kiedy ciężarówka w końcu ruszyła, zabierając Diane Bennett z mojego życia, dom wydawał się dziwnie duży i cichy. Gregory siedział na schodach z głową w dłoniach.
„Straciłem wszystko, prawda?” – zapytał.
„Nie” – odpowiedziałam, schodząc na dół, by stanąć przed nim. „Straciłeś wymówki. Straciłeś kontrolę. Ale nie straciłeś żony. Przynajmniej jeszcze nie”.
Uniósł wzrok, w jego oczach błysnęła nadzieja. „Zostajesz?”
„Zostaję na nowej umowie” – powiedziałem. „A jej warunki nie podlegają negocjacjom”.
Podałem mu nową kartkę papieru. To nie był wniosek o rozwód – jeszcze nie. To był plan działania.
Rozdział 6: Nowy fundament
Rok później.
Siedziałem w swoim nowym biurze na 42. piętrze budynku Morrison-Rodriguez. Widok z okna wychodził na osiedle Riverside, które sfinansowało moje odrodzenie. Na moim biurku stało oprawione zdjęcie kobiety, która wyglądała jak ja, ale miała więcej blasku w oczach.
Miniony rok nie był bajką. To był audyt.
„Nowa umowa”, którą dałem Gregory’emu, była wyczerpująca. Wymagało to intensywnej terapii małżeńskiej z terapeutą specjalizującym się w dynamice władzy. Wymagało pełnego ujawnienia wszystkich rachunków finansowych i ustanowienia mnie współwłaścicielem z równym nadzorem. Co najważniejsze, Gregory musiał nauczyć się, jak być partnerem dla kobiety, która go nie potrzebowała.
Były niepowodzenia. Gregory nie raz wpadał w swoją starą rolę „szefa”. Mieliśmy kłótnie, które trwały do świtu. Ale bez jadu Diane zaczął dostrzegać kobietę, w której się zakochał – błyskotliwą, ostrą Clarę, która motywowała go do bycia lepszym.
Diane oczywiście próbowała wrócić. Pojawiła się w drzwiach trzy miesiące po eksmisji, płacząc i przepraszając. Spotkałem ją przy bramie.
„Przyjmuję twoje przeprosiny, Diane” – powiedziałem jej – „ale nie jesteś już mile widziana w tym domu. Ustaliłem dla ciebie skromną miesięczną rentę – wystarczającą na wygodne życie w ładnym mieszkaniu, pod warunkiem, że nigdy więcej nie skontaktujesz się z Gregorym ani ze mną. Jeśli to zrobisz, płatności zostaną wstrzymane. To prosta analiza kosztów i korzyści. Sugeruję, żebyś przyjęła ofertę”